Pierwszy post, ohoho, tyle
emocji! Z Anonimem i ideą bloga można zapoznawać się w zakładkach z boku, ja tu
tak chciałam szybko i organizacyjnie.
Kolejne opowiadania raczej nie
będą miały ze sobą wiele wspólnego (oprócz Mary Susanne of koz), brak im będzie
również konkretnej i zawiłej fabuły. Krótkie utworki mające na celu uwypuklenie
pewnych utartych motywów i porównań – nic skomplikowanego. Dlatego myślę, że
uda mi się wrzucić przynajmniej jeden w tygodniu. Jak wszyscy wiedzą Summer is
Coming, więc nie wykluczam większej ilości opków, ale nadziei również nie chcę
robić.
No i muszę tu nadmienić, dlaczego
TEN szablon. Idealne odzwierciedlenie wszelkich blogasków, również i mojego.
Mamy smoka, laskę a’la manga, maziaje i Guemboki Cytat. Nie bardzo ma się to
wszystko do siebie nawzajem i patrząc na nagłówek miałam lekkie zawieszenie pt.
„WTF?”, potem „co autor miał na myśli?”. W końcu stwierdziłam, że to aż tak
bardzo nie ma sensu, że jest piękne. <3 Nie żeby coś, sam szablon jest miodzio
wykonany, usunęłabym tylko efekty z linkaczy, ale po pierwsze – nie wiem jak,
po drugie – nie wiem, czy mi wolno.
Emotków nie zamierzam używać, bo
mi się nie widzą ogólnie. Czasem w odautorskich narzekaniach pt. „O Bosh jakie
to beznadzieeeejneee” przewinie się jakaś mordeczka, ale tak to ni.
Część błędów jest zamierzona, co,
mam nadzieję, widać. Choćby powyższe „emotków”. Miewam problemy z pisownią, sprawdzam
wszystko kilka razy, a i tak zdarza mi się coś przeoczyć. Jak zauważysz,
błagam, nie podśmiechuj w kącie tylko powiedz w oczy.
No to chyba byłoby na tyle. Z
niecierpliwością (mam nadzieję) czekajcie na odcinek pierwszy, pod zacnym
tytułem „Ironiczna Mary i oburzon Harry, czyli nawet narrator nie wie o co
chodzi”. Premiera jeszcze w tym tygodniu, obiecuję. :)